|
JEST NOC, CIEMNO, WYBIEGA Z KRZAKOW, PRZESKAKUJE PRZEZ BARIERKI I RZUCA SIE WPROST POD MOJE KOLA ,
JADE W TYM MOMENCIE 90 KMH I WALE W NIEGO NAWET NIE DOTYKAJAC HAMULCA BO MUJ UMYSL JEST ZSZKOWANY , JEDYNIE OSTATNI ULAMEK SEKUNDY WIDZE JEGO WIELKIE BIALKA W OCZACH I WYRAZ TWARZY KTORY POZOSTANIE JUZ ZE MNA NA KILKA LAT WPRZOD.
CZUJE SZARPNIECIE NICZYM PODMUCH WIATRU Z WENTYLATORA, GLUCHE UDERZENIE NICZYM UDERZENIE W KOTA OSOBOWKA, DOBIEGAJACE Z ZEWNATRZ Z PRZODU POJAZDU, DOIERO JAKIES 2-3 SEUNDY PO PIEERDOLNIECIU GO NACISKAM HAMULEC. ILES METROW ZA UDERZENIEM WYSIADAM I BIEGNE ZOBACZYC CZY JA PIEERDOLNALEM CZLOWIEKA CZY TO BYL JAKIS DZIKI ZWIERZ A TO MOJ UMYS PLATA MI FIGLE ?? OKAZUJE SIE ZE TO BYL CZLOWIEK, ALE ROZPOZNAJE GO JEDYNIE PO TYM ZE NIE MA ZADNEJ SIERSCI, W PRZEBLYSKU COPE WMAWIAM SOBIE ZE TO MOZE SWINIA, ALE NIE MA NA TO SZANS, JEJ CIALO JEST ZBYT SZCZUPLE.....
|