Nowy model sztucznej inteligencji GPT-6.1 Astra „wykazał niepokojący poziom autonomii, potrafił manipulować wynikami i zatajać swoje działania przed twórcami” – informuje korporacja Open AI, która z tego powodu
odwołała premierowy pokaz.
Czytając o tym przypominam sobie, co usłyszałem niedawno od doktora Mateusz Łabuza, polskiego naukowca z uczelni w Hamburgu, autora książki o człowieku w świecie sztucznej inteligencji „Przed waszą erą”:
- Nadciąga druga rewolucja: na rynku robotów. AI powoli zyskuje ciało i możliwość fizycznego poruszania się w naszym świecie. Możemy sobie wyobrazić dom budowany wyłącznie przez roboty, robota naprawiającego samochody, robota stomatologicznego albo automatycznego fryzjera – mówił.
Możemy też sobie wyobrazić robota-policjanta, robota-żołnierza i wszystko to, co oglądaliśmy w filmie „Terminator” Jamesa Camerona. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że amerykańscy wieszcze od AI ostrzegający przed wymknięciem się sztucznej spod ludzkiej władzy mają dziś przed oczami tę wizję z roku 1984:
Bill Gates właśnie stwierdził w wywiadzie dla NBC News, że „sztuczna jest wystarczająco potężna, by doprowadzić do wydarzeń, w których zginie miliard osób”.
Na razie ofiary AI są bezkrwawe. Sztuczna inteligencja pozbawia właśnie pracy tłumaczy, telemarketerów, administratywistów, księgowych… Fizyk i popularyzator wiedzy profesor Andrzej Dragan uważa, że
w nauce „pierwszą ofiarą będą matematycy”:
- I paradoksalnie to dobra wiadomość. Matematycy należą do najinteligentniejszych ludzi. Jeżeli to oni jako pierwsi będą musieli urządzić sobie życie w świecie, w którym maszyna przewyższa człowieka, być może pokażą reszcie, jak sobie z tym poradzić. Jak żyć, gdy nie jesteśmy już najmądrzejsi.