W czwartek wieczorem prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków nafciarzy. Jakie będą skutki tego podpisu?
Tłumaczy Andrzej Kublik: "Od soboty litr benzyny 95-oktanowej może kosztować maksymalnie 6,73 zł, a diesla 7,88 zł. To dokładnie pokrywa się z szacunkami, które kilka godzin wcześniej przedstawiła Wyborcza.biz".
To było orędzie nietypowe, jeszcze nigdy Nawrocki nie opowiadał właśnie w orędziu, że coś podpisał. A podpisał już 260 ustaw. A co więc chodziło? Jak zwykle – o Tuska: "Nawrocki chciał wzbudzić w Polakach strach przed rządami Tuska. To kolejny krok w jego prezydenckiej misji, by obalić urzędującego premiera. Strasz, dziel i rządź – to jego zasada”.
Trybunał Konstytucyjny jest sparaliżowany, bo Nawrocki nie umożliwia legalnie wybranym przez Sejm sędziom złożenia ślubowania. W orędziu przypomniał, że złożenie przez sędziów ślubowania w Sejmie uważa za nielegalne. A jednak to do tego TK, który sam paraliżuje od miesięcy, przesłał podpisaną ustawę. To działanie pod publiczkę?
Prof. Marek Biernat w rozmowie z Ewą Ivanovą opisuje, jaki błąd popełnia Nawrocki. Były wiceprezes TK tłumaczy, jak to jest w tym ślubowaniem: "Z konstytucji wynika, że Sejm wybiera sędziów; to jego wyłączna kompetencja. Osoba wybrana przez Sejm jest już sędzią TK. Następnie ustawa reguluje kwestię ślubowania. Stosownie do jej przepisów prezydent jest zobowiązany do zorganizowania i przeprowadzenia aktu ślubowania. Natomiast wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu prezydent nie ma kompetencji do odebrania ślubowania (…) Rola prezydenta w tej procedurze polega jedynie na wysłuchaniu ślubowania. Może w czasie uroczystości nie wypowiedzieć ani jednego słowa”.
A Agata Kondzińska i Iwona Szpala opisują, kto zyska na tym podpisie prezydenta.