Niedziela, 11 października 2026

Natalia Mazur
redaktorka Wysokich Obcasów

"Z pierwszą wizytą u psychiatry jest jak z rozmrażaniem lodówki, oddaniem krzeseł do tapicera albo przypomnieniem komuś o tym, że jego ulubiony reżyser jest sprawcą przemocy seksualnej: nigdy nie ma na to dobrego momentu. Pewnego dnia człowiek siedzi sobie ze sprężyną wbitą w tyłek przy cieknącej zamrażarce, w telewizji leci »Frantic« i w końcu dociera do niego, że tak dalej być nie może".

Za każdym razem, gdy otwieram skutą lodem zamrażarkę, przypomina mi się ten cytat z "Jak płakać w miejscach publicznych" Emilii Dłużewskiej. Latem przekładam zadanie na zimę, zimą zakładam, że zima jeszcze potrwa. Z wizytą u psychiatry było o tyle łatwiej, że nie musiałam się zastanawiać, czy zmrożony zapas warzyw na patelnię się jeszcze do czegoś nadaje. W którymś momencie po prostu zadzwoniłam i umówiłam się na wizytę. To łatwiejsze niż rozmrożenie lodówki.

ŚWIATOWY DZIEŃ ZDROWIA PSYCHICZNEGO

NIE PRZEGAP

WARTO PRZECZYTAĆ

On ma depresję, ona chce wyjść do ludzi. "Chorym nie wolno wystawiać rachunku emocjonalnego"
'Największe nieporozumienie polega na tym, że ludzie wierzą, że wyleczą człowieka z depresji miłością'. Rozmowa z prof. Jonathanem Britmannem, prezesem Polskiego Towarzystwa Psychologii Klinicznej.
CZYTAJ WIĘCEJ