Instagram wmówił nam, że dbanie o siebie (self-care) musi być zawsze estetyczne. Kojarzy się z rolowaniem twarzy kwarcem, gorącą kąpielą przy świecach, czy wypiciem pięknej, spienionej kawy z naszą miarką Trzęsaka. I my w Dobre Konopie absolutnie to uwielbiamy – to są fundamenty, które trzymają nasz dobrostan w ryzach.


Ale prawda jest taka, że w październiku najwyższa forma czułości dla samej siebie wcale nie jest „aesthetic”.


Czasem bywa niekomfortowa. Wymaga rozebrania się w chłodnym gabinecie, położenia się na szeleszczącym, papierowym podkładzie i poczucia zimnego żelu na skórze.


Jako kobiety wiemy doskonale, dlaczego ten temat ląduje na samym dole Twojej listy "to-do". Bo brakuje czasu. Bo praca, bo dzieci, bo codzienny pośpiech. A pod spodem – bo zawsze tli się ten cichy, paraliżujący strach przed wynikiem.


Ale z biologią nie da się negocjować. Możemy dostarczać Ci najlepszej jakości ekstrakty roślinne, wspierać Twoje hormony dzięgielem chińskim i dbać o nawilżenie komórek, ale żaden, absolutnie żaden suplement nie zastąpi profilaktyki. Prawdziwa witalność zaczyna się tam, gdzie masz odwagę sprawdzić to, czego gołym okiem nie widać.


Dlatego dzisiaj: najpierw odłóż telefon i zadzwoń do przychodni. Te 15 minut zdejmie z Twoich barków ogromny ciężar i da Ci bezcenny spokój głowy. A potem zaparz sobie dobrą kawę (najlepiej MYCOffee :)) – zasłużyłaś.


A my? My bierzemy na siebie całe wsparcie Twojego organizmu od środka. Korzystaj!

 
 
 

Ściskamy